,,Stay Strong #5"
Gdy otworzyłam dzrzwi usłyszałam śmiechy a potem... Byłam już cała mokra. Przede mną stała cała trojka i się śmiała. Uśmiechnęłam się słodko i zaczęłam ich gonić. Najpierw złapałam Tilly, a następnie Charlsa, których przytuliłam i również byli mokrzy. Niestety nie mogłam dorwać Leo, więc wymyśliłam plan. Kiedy byliśmy w salonie przez 'przypadek' przewróciłam się, jęknęłam i złapałam się za kostkę. Oczywiście to było udawane. Leo się odwrócił i szybko podbiegł do mnie. Ahh.. Te 9 lekcji zajęć aktorskich się opłaciły. Gdy tylko do mnie podbiegł uśmiechnęłam się pod nosem i rzuciłam się na niego. Był cały mokry co dało mi satysfakcję. Zdezorienowany chłopak nie wiedział co się w tym momencie stało, lecz po chwili zaczął mnie łaskotać. Ja akurat nie mam łaskotek i jedyne co robiłam to patrzyłam się na niego jak na idotę.
Leo- Czemu się nie śmiejesz?- zapytał z niedowierzaniem.
Tilly- było mnie słuchać kiedy mówiłam, że Cate nie ma łaskotek- powiedziała rozbawiona i razem z Charlie'm usiedli jak widać 'wysuszeni' na kanapie. Leondre zrobił tylko obrażoną minę i poszedł w kierunku swojego tymczasowego pokoju.
• 2 godziny później•
Jest jedynasta, a my jesteśmy wysuszeni, najedzeni i znudzeni. Postanowiłam, że wyjdziemy do skateparku pojeździć na deskorolce. Nie romuzmiałam dlaczego Leo jest znowu chamski wobec mnie, ale cóż... A mówią że kobiety są zmienne...
Wzieliśmy wszyscy swoje deskorolki i wyszliśmy z domu. Wszyscy mieliśmy założone bluzy z kapturami, które założyliśmy na głowy, by nikt nas nie poznał. Poszczęściło nam się, ponieważ było dość chłodno jak na lato. Kiedy dotarliśmy na miejsce odrazu poszliśmy na rampy. Podczas jazdy spadł mi kaptur i odrazu usłyszałam piski i krzyki. Po niespełna minucie podbiegło do mnie z ośmioro nastolatek. Rozdałam autografy, porobiłam zdjęcia i przytuliłam fanki. Oczywiście porozmawiałam z nimi i się pośmiałam trochę, gdyż były bardzo zabawne i dobrze nam się rozmawiało. W końcu, po około 20 minutach pożegnałyśmy się i rozeszłyśmy. Wszędzie szukałam Tilly i chłopców, ale nie mogłam ich wypatrzeć. Minęło parę minut i wypatrzyłam ich na ławce pod rampą. Usłyszałam jak coś o mnie mówią, więc schowałam się za rampą i podsłuchiwałam, chociaż wiem, że to nie w porządku.
Tilly- i co? Mówiłam, że ona nie jest rozpuszczoną gwiadką- wypominała z dumą.
Charlie- Przykro mi Leo, ale w tej sytuacji muszę się zgodzić z Tilly.
. Leo- może zachowała się tak bo wiedziała że jesteśmy w parku- powiedział z wyczuwalną irytacją w głosie- według mnie i tak powinniśmy uważać na nią.
. Tilly- Ehh... Ok Leo, ale..- nie dałam jej dokończyć.
. Cate- Skoro mi nie ufacie to po co do mnie przyjechaliście?!- wykrzyczałam i wyszłam ze łzami w oczach z ukrycia, po czym odrazu wskoczyłam na deskę i odjechałan jak najszypciej w kierunku....
hej!!! Przepraszam za błędy i pomyłkę w poprzedniej części, ponieważ pomyliły mi sie dni rozpoczęcia roku szkolnego i nie jest ono w środę, a w czwartek :$
I ustalam nową zasadę! Zaczynam pisać kolejną część tego opowiadanie jeśli będą chociaż 3 komentarze. Dlaczego? Bo nwm czy ktoś czyta tego bloga.
Bayo! ;-)
Pisz dalej
OdpowiedzUsuńProszę
OdpowiedzUsuńI 3 ! Czekam na następną część !!!
OdpowiedzUsuńjest super czekam na kolejne części
OdpowiedzUsuń